Od 2011 roku w Łebie zorganizowano XV edycji międzynarodowego festiwalu motocyklowego Bike Week Łeba. Jak donosi organizator Motozloty na swoim facebook’owym kanale, XVI edycja zlotu w 2026 roku odbędzie się w Mikoszewie (gm. Stegna). Czy dobrze to przyjęli mieszkańcy „Miasta Żywiołów”? Zdania jak zwykle są podzielone. Część z nich jest zadowolona, że już nie będzie „hałasu”, a inna część smuci się, że straci źródło dochodu z handlu i sprzedaży miejsc noclegowych.
Turystyczne oblężenie: Gdy motocykle dyktowały rytm Łeby
Organizator imprezy – Marcin „Easy Rider” Piotrowski w wypowiedziach dla mediów (m.in. dla portalu NowaTurystyka.pl w 2024 roku) szacował, że na sam teren zlotu przybywa około 1.000 zarejestrowanych maszyn. Jednak całkowita liczba bikerów, którzy w tym czasie odwiedzają miasto (śpiących w innych pensjonatach i hotelach), jest znacznie wyższa i sięga kilkunastu tysięcy osób. Ze względu na otwarty charakter parad i koncertów, szacuje się, że przez cztery dni festiwalu przez Łebę przewijało się od 20.000 do 30.000 osób, a w jubileuszowych latach (w X, czy ostatniej XV edycji) organizatorzy mówili o prawdziwych „najazdach” motocyklistów, które w kilkukilometrowych korkach całkowicie paraliżowały wjazd do miasta, co sugeruje, że w szczytowych momentach liczba gości mogła być znacznie większa.
Od deptaka do legendy: Ewolucja lokalizacji zlotu
Festiwal Bike Week Łeba w swojej oficjalnej, międzynarodowej formule był organizowany w Łebie od 2011 roku. Pierwsze rozmowy i spotkania organizacyjne w mieście miały miejsce już zimą 2010 roku (z inicjatywy m.in. Marcina Piotrowskiego i lokalnych pasjonatów), a rok 2011 uznaje się za początek cyklu pod marką Bike Week.
W początkowym okresie (edycje I–III), w latach 2011–2013, główną bazą zlotu był teren przy na dużym, zielonym placu w samym centrum miasta, zlokalizowanym przy dzisiejszym lodowisku na ul. Tysiąclecia (często opisywanym jako „plac przy centrum”). Były to niezagospodarowane jeszcze wówczas działki blisko wejścia do portu i głównego ciągu turystycznego przy ul. Wojska Polskiego i ul. Nadmorskiej. Organizatorzy w archiwalnych komunikatach z 2013 roku zachęcali:
Impreza odbywa się na dużym zielonym placu w samym centrum miasta – blisko głównego Deptaka” (cytat za motozloty.com).
Przełomowy dla festiwalu okazał się rok 2014, w którym impreza przeniosła się na duży teren przy ul. Turystycznej (dawny kemping), co pozwoliło stać się jej największym zlotem motocyklowym nad polskim morzem. Był to teren o powierzchni około 5 hektarów, który stał się domem Bike Week Łeba na kolejne 11 lat. Festiwal mieścił się na skrzyżowaniu ul. Jachtowej i ul. Turystycznej, tuż przy ośrodku SeaPort Resort, który przez wiele lat gościł bikerów z całej Polski. Należy też wspomnieć o wielu inicjatywach, które niósł za sobą zlot, chociażby Festiwal Kolorów i Teatrów Ulicznych z 2015 r., czy zbiórka krwi MOTOKROPLA/MOTOSERCE wyróżniona nawet przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Poniżej historyczne artykuły z pierwszego zlotu, udostępnione dzięki uprzejmości organizatora:
Fot. z archiwum prywatnego M. Piotrowskiego
Koniec epoki: Dlaczego festiwal musi odejść?
Głównym powodem, dla którego festiwal opuszcza Łebę, jest brak odpowiedniego terenu, który mógłby pomieścić w 2026 roku tak masową imprezę. Sytuacja prawna i inwestycyjna dotychczasowych gruntów przy ul. Turystycznej uległa zmianie.
W swoich wypowiedziach (m.in. na oficjalnym profilu miasta oraz w wywiadach dla lokalnych mediów, takich jak Radio Gdańsk czy portale lęborskie) Burmistrz Miasta Łeby p. Agnieszka Derba wskazywała na decyzje podjęte przez swojego poprzednika:
„Tereny przy ulicy Turystycznej, na których przez lata odbywał się zlot motocyklowy, nie są już własnością miasta. Zostały one sprzedane w 2022 roku, za kadencji mojego poprzednika [Andrzeja Strzechmińskiego]. Obecnie na tym obszarze trwają prace budowlane prowadzone przez prywatnego inwestora, co fizycznie uniemożliwia organizację tam jakiejkolwiek imprezy masowej.”
Teren ten został przeznaczony pod zabudowę apartamentową/hotelową, co definitywnie kończy możliwość rozbijania tam namiotów czy ustawiania sceny.
W poszukiwaniu nowej bazy: Bilans odrzuconych propozycji
Organizator zlotu, Marcin Piotrowski już od 2025 roku usiłował przygotować inne miejsce w Łebie pod kolejną XVI edycję zlotu. Oglądał i sprawdzał wiele potencjalnych lokalizacji zaproponowanych przez miasto, przez prywatnych właścicieli, czy samodzielnie próbował znaleźć nową lokalizację. Między innymi pod uwagę brane były poniższe destynacje, ale z różnych względów nie mogły zostać zaakceptowane:
- w pobliżu stadionu miejskiego przy ul. Tysiąclecia (brak miejsca na wszystkie strefy i ciągi gastronomiczne),
- tereny przy oczyszczalni, za stacją ORLEN i przed sklepem POLO (podmokłość i grząskość terenu),
- tereny w okolicach sklepu LIDL (mimo odkrytości terenu i braku drzew – zaakceptowana w ostateczności przez organizatora – M. Piotrowskiego – to była najlepsza z propozycji Urzędu Miasta Łeby jeszcze do końca 2025 roku, ale zweryfikowana negatywnie w 2026 roku ze względu na przeszkody formalne związane ze znajdującym się tam lądowiskiem),
- stadnina koni w Nowęcinie (brak miejsca),
- Rodzinny Park Rozrywki (brak miejsca).
Niektóre działki były rozproszone, co uniemożliwiało stworzenie jednego, bezpiecznego miasteczka zlotowego. Inne tereny zastępcze nie posiadały odpowiednich przyłączy prądu i wody, a ich uzbrojenie na kilka dni imprezy byłoby zbyt kosztowne. Kolejne nowe miejsca znajdowały się zbyt blisko osiedli mieszkaniowych, co generowałoby konflikty z mieszkańcami i z Policją z powodu hałasu. Impreza nie może „dusić się” też w miejskiej zabudowie.
Podsumowując, burmistrz Agnieszka Derba używa argumentu o sprzedaży ziemi w 2022 roku, jako głównego dowodu na to, że miasto straciło realną możliwość organizacji zlotu. Łącznie festiwal gościł w Łebie przez 15 lat, stając się jedną z najważniejszych wizytówek turystycznych miasta w szczycie sezonu letniego.
Fotorelacja z Bike Week Łeba z 2025 r.
Nowy kurs Łeby: Offshore zamiast motocykli
Burmistrz Łeby w swoich ostatnich wypowiedziach (m.in. dla Radia Kaszëbë w styczniu 2026 r.) podkreślała, że miasto zmienia model gospodarczy. Choć przyznaje, że wpływy z turystyki są kluczowe, Łeba ma stać się centrum obsługi farm wiatrowych (offshore).
„Budżet Łeby na 2026 rok opiewa na ok. 55 mln zł, z czego ponad 20 mln przeznaczamy na inwestycje. Naszym celem jest stworzenie warunków do pracy całorocznej, co jest istotnym problemem w mieście turystycznym” — Agnieszka Derba.
Należy pochwalić perspektywiczną strategię władz miasta i długofalowe inwestycje przemysłowe i infrastrukturalne, ale czy nie jest możliwa symbioza, aby nie ryzykować utraty części dochodów z imprez masowych?
Zarówno pani burmistrz jak i organizator zlotu są otwarci na kompromis. Według przedsiębiorców salomonowym rozwiązaniem byłoby przygotowanie istniejącego obecnie w Łebie min. 5-hektarowego terenu w ten sposób, aby można zorganizować tam imprezę masową i jednocześnie nie paraliżować centrum miasta. Tereny na wjeździe do Łeby koło sklepów Lidl, czy Polo wydają się do tego celu najlepsze, tym bardziej, że miastu wciąż brakuje dużego, otwartego terenu na organizację koncertu, który pomieściłby większą widownię niż marina portu jachtowego, zawsze szczelnie zapełniana przez przyjeżdżających mieszkańców Lęborka i innych pobliskich miast.
Dylemat miasta: Podatki całoroczne kontra promocyjne zyski
Z punktu widzenia „skarbnika miasta”, decyzja o sprzedaży działek przy ul. Turystycznej w 2022 roku za kadencji poprzedniego burmistrza była „wyrokiem” na zlot, ale z perspektywy obecnych władz jest szansą na przebudowę wizerunku Łeby. Burmistrz Agnieszka Derba w lutowym wywiadzie dla lokalnej prasy stwierdziła wprost:
„Szacunek do motocyklistów pozostaje, ale Łeba nie może być zakładnikiem jednej imprezy, dla której musimy trzymać puste, wielomilionowe działki w centrum kurortu, gdy możemy tam mieć nowoczesną bazę noclegową i przemysłową dającą pracę cały rok.”
Ponownie należy zauważyć, że „kij ma dwa końce”. Patrząc z punktu widzenia miasta zabudowa apartamentowa, generuje podatki od nieruchomości przez 12 miesięcy w roku, a nie tylko wpływy z pola namiotowego przez 4 dni, natomiast idąc za organizatorem zlotu, warto zauważyć, iż Bike Week to „darmowa reklama o zasięgu międzynarodowym”, której wartości nie da się prosto przeliczyć na złotówki w budżecie.
Wielki sprawdzian: Co przyniesie sierpień 2026?
Wszystko wskazuje na to, że rok 2026 będzie „testem” dla obu stron: Mikoszewo sprawdzi, czy udźwignie legendę Bike Week, a Łeba przekona się, czy offshore i apartamentowce rzeczywiście zrekompensują brak tysięcy ryczących maszyn w połowie sierpnia, które lokalnym handlarzom, restauratorom i noclegodawcom dawały profity na koniec sezonu.
Fot. z archiwum M. Piotrowskiego
Łeba na offshor’ach raczej nie zarobi.
Może kilka osób będzie zadowolonych bo gdzieś kilka osób zamieszka, gdzieś kilka osób się będzie stołować lecz w ogólnym rozrachunku i tak wyjdzie to na minus dla Łeby.
Miała być praca dla mieszkańców gminy i okolic niestety jej nie ma bo są zatrudniane firmy zewnętrzne wraz z pracownikami.
To dotyczy zarówno samych jednostek pływających gdzie zatrudniona jest zaloga kończąc na firmach sprzątających czy ochroniarskich.
Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale są to pojedyńcze osoby, które są zatrudniane.
Zatem stawianie na coś co nie przyniesie wymiernych korzyści dla mieszkańców mija się z celem.
A zwalanie winy na poprzedniego Burmistrza, że sprzedał działkę nie ma uzasadnienia bo obecna władza zrobiłaby dokładnie to samo!
Tu jest problem właśnie z miejscem na jakąś większą imprezę.
Na to gdzie można ulokować choćby taki zlot czy jakiś koncert albo cokolwiek innego.
Jak napisano w „Kulisach z pożegnania z festiwalem BIKE WEEK ŁEBA” potrzebna jest wola a przede wszystkim zaangażowanie władz miasta w wytyczenie takiego miejsca i gruntowne jego przygotowanie.
Tym bardziej, że w Łebie od lat nie dzieje się już nic a ten zlot był najjaśniejszym punktem wakacji promującym Łebę również za granicą.
Rozumiem, że Łeba jako miasto-gmina szuka pieniędzy i sprzedaje na prawo i lewo każdy skrawek ziemi, której wkrótce zabraknie więc pora się opamiętać i zrobić coś w końcu dla przyszłości miasta i jego Mieszkańców!
Pani Burmistrz i Jej doradcy pozwalając na przeniesienie zlotu do Mikoszewa strzelili sobie w kolano przy okazji okaleczając Łebian!
Dziwi to tym bardziej, że w radzie miejskiej zasiadają ludzie, którzy w dużej mierze żyją z sezonu i z turystów więc wydawać by się mogło, że powinni zabiegać o pozostawienie takiej imprezy!
Na chwilę obecną wygląda to tak, że urzędnicy mają gdzieś przyszłość miasta!
Mają władzę, której nie potrafią odpowiednio użyć i wykorzystać a jak to mawiał klasyk – „na władzę nic nie poradzę”!!!
Przy takim podejściu włodarzy za kilka lat po piętnastym września na wjeździe do Łeby przed rondem będzie stał szlaban z napisem „Zamknięte – zapraszamy od pierwszego maja”!!!!!
Myślę, że Marcin by wrócił z organizacją zlotu do Łeby, jeśli miasto przygotowałoby odpowiednio teren pod LIDLEM. To kwestia kilku lat, zanim drzewa by wyrosły, ale Plan Zagospodarowania można by zmodyfikować pod imprezy masowe, lądowisko zgodnie z Planem Zarządzania Kryzysowego przenieść i wszyscy byliby zadowoleni…
Moim skromnym zdaniem Łeba mogła by jeszcze przygotować teren , ale Marcin życzy se drzew które muszą rosnąć 10-15 lat teren przy ul. Turystycznej był jeden w swoim rodzaju ale nie przesadzajmy ze gmina będzie trzymać taki teraz który przez 361dni w roku straszy swoim wyglądem . Gmina jako gmina bie straciła myślę dużo bo zlotowicze to napewno nawet opłaty klimatycznej nie płacili.
Myślę ze Marcin już planował to już jakis czas ( znam go od 15 lat) zlotowicze narzekali ze drogi wjazd więc musiał cos działać , najpierw zakaz wnoszenia piwa na teren zlotu bo na zlocie jest po 15 zl 😉
Więc wymyślił wioskę strzał w 10
1)malo kwater – czyli więcej ludzi na polu (KASA)
2) brak zaplecza gastro – wynajem gastro firmie -wylaczność na zlocie ( KASA DZIERŻAWA )
3) koszty po stronie gminy – bo przecież w Łebie to gmina to robiła wy nie zrobicie to nie są następne gminy itp.
Mikoszewo nie jest przygotowane na taką ilość osób Melexy , kolejki gastro itp to jest zminimalizowane do potrzeb które są w lipcu.
Marcin liczy każda złotówkę widać po ilości toi -toi i kabin 12 kabin na 1000 osób traktuje nas jak bydlo za cenę wjazdu jak za kwaterę.
Fajnie by było jeśli ktoś nowy by organizował zlot w Łebie – jednak Łeba jest co tam robić nie widzi mi się jedzenie z food tracka wiadomo ze to wszystko jest na szybko.
Odwiedzę ten zlot w tym roku ale raczej na dzień.
Pozdrawiam i życzę udanej pogody bo jak bd padać to pójdziemy pod most .
LwG